...Ale jest sporo przeciwności, które mogą to nam utrudnić, albo uniemożliwić.
Oczywiście kwestia pogody ma tu zasadnicze znaczenie i wtedy nasuwa się oczywisty wniosek, że należy sesję przełożyć, aż pogoda będzie.
Sprawa jest oczywista, jeśli mamy pole manewru, ale jeśli nie, to co wtedy?
Opiszę kilka przykładów:
- Trzy dni po weselu Para Młoda ma bilet powrotny do Anglii. - sprawa oczywista, komentarz właściwie niepotrzebny.
Sesja się udała bo pogoda było OK, ale gdyby lało, to co wtedy?
- Sesja plenerowa na zamku Krzyżtopór. Tak się złożyło, że tego dnia przyszedł front atmosferyczny - zimno, wiało, lało i wszystko błotem płynęło. Zachmurzenie było tak duże, że było ciemno, jak na potrzeby zdjęciowe. Sam zaproponowałem Parze Młodej spotkanie w innym terminie, ale przejazdy są kosztowne i czasochłonne więc jeśli na plener jedzie się 200 km w jedną stronę, to jest to problem.
Zdecydowaliśmy się odczekać parę godzin. Zrobiłem rekonesans po zamku i wpadłem na takie rozwiązania, które dało się zrobić pod zadaszeniami, jakie tam istnieją.
Sesja się udała, ale problemy, jakim musi stawić czoła fotograf ślubny, to druga strona medalu.
Pary Młode, czasami nawet nieświadomie, stawiają poprzeczkę bardzo wysoko.
- Jedna Para zażyczyła sobie plener na terenie wzniesień łódzkich - "bo tam jest ładnie".
Pojechaliśmy w nieznane.
Problem polegał na tym, że chociaż jest tam rzeczywiście ładnie, to fotograf ślubny ma inne kryteria oceny otoczenia pod względem przydatności do zdjęć plenerowych.
Jedziemy samochodem, wszędzie zielono, ładnie świeci słonko a ja widzę niekończące się płoty gospodarstw, bałagan w lesie, zieloną dominantę, ostre słońce, słupy i linie telegraficzne.
Proszę o wolną jazdę samochodem. Rozglądam się nerwowo na boki i próbuję wyłowić miejsca na aranżację zdjęć. Co kilka sekund widzę jakieś potencjalne miejsce na zdjęcie i zastanawiam się w którym miejscu warto wysiąść i zainwestować czas.
Na tej sesji powstało dużo ładnych zdjęć, ale to wcale nie musiało wyjść tak ładnie.
- A wyobrażacie sobie sesję plenerową w drugiej połowie listopada? - ja też nie! No, ale tak wyszło. Ślub w końcu października i zaraz potem podróż poślubna.
Para Młoda zażyczyła sobie zdjęcia plenerowe w arboretum w Rogowie.
Jakie to cudowne miejsce do zdjęć! Jak pięknie i zielono.
Wszędzie kwitną kwiatki, ewentualnie jesienne liście są jeszcze bardziej kolorowe, niż gdziekolwiek indziej.
Jest tylko jeden mały problem. ...
To wszystko tam jest, ale nie w końcu listopada!!! Przyroda poszła sobie spać na dobre.
Do listy zmartwień dodajmy, że dzień jest krótki, mało światła, zimno, buro i ponuro.
Po zielonych klombach, które tak bardzo podobały się Parze Młodej zostało wspomnienie!
Bałem się tego pleneru, bo w tak trudnych warunkach trudno jest wykonać wyczerpującą sesję plenerową. Przydały się metody, jakie stosuję przy zdjęciach nocnych. Właściwie większość tych zdjęć należałoby zaliczyć do tej kategorii. A co do klombów to przeprosiłem Parę Młodą - że wolałem, zrobić lepsze zdjęcia, niż dać im satysfakcję, że wykorzystałem to, po czym zostało już tylko wspomnienie.
Poniżej zamieszczam zdjęcia z tej sesji.
Wybrałem 47, moim zdaniem, najlepszych zdjęć.
Bałem się tej sesji, jak nie wiem co! Gdyby silnie wiało, abo jeszcze zaczęlo podać, to byśmy zwyczajnie polegli.
Zdjęcia wykonywane w tak trudnych warunkach, są nietypowe, a przez to nabierają pewnej wyjątkowości.
Właściwie to mógłbym postawić tezę, że im trudniej, tym lepsze zdjęcia. Przynajmniej do tej pory potwierdza się ta reguła.
Ale tak na prawdę trzeba mieć jeszcze kupę szczęścia, bo to wcale nie musiało się tak udać.
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
32
33
34
35
36
37
38
39
40
41
42
43
44
45
46
47
A ponieważ się przeziębiłem, przez kolejny miesiąc kaszel chciał odstrzelić mi głowę;-)
|